Kontakt
Do pisania wiadomości podchodzimy czasem jak pies do jeża.
Zanim klikniemy „Wyślij”, zdążymy przeanalizować ton, przewidzieć reakcję odbiorcy i zastanowić się, czy przypadkiem nie lepiej było w ogóle nie zaczynać.
Nasz mózg próbuje nas chronić przed niezręcznością. Rozczulające, ile potrafi zrobić dla naszego bezpieczeństwa. Zwłaszcza gdy największym zagrożeniem jest mail z jednym pytaniem.
Dlatego proponuję eksperyment: napisz, zanim wyobraźnia zdąży przygotować raport o możliwych konsekwencjach.
Masz pytanie o warsztaty, pomysł na współpracę albo coś, o czym warto porozmawiać? Pisz. Jeże zostawmy w spokoju.